Loading...

Jak mieć wszystko pod kontrolą?

Pisanie, grafika i podróże to moja miłość. Moje trzy największe pasje, bez których nie potrafię żyć, dlatego też chcę dzielić się nimi z ludźmi i być może zainspirować ich do tworzenia własnych dzieł i niezapomnianych przygód. Jak mieć wszystko pod kontrolą?

fot. Sarah Pflug

Jak mieć wszystko pod kontrolą?

Nie. Niestety tutaj nie dowiesz się, jak mieć wszystko pod kontrolą.

Nie mieć. Nie warto. Nie da się i szkoda na to życia. Jest zbyt krótkie i zbyt piękne.  Poniżej dowiesz się dlaczego „Wszystko pod kontrolą” to choroba XXI wieku.

Wpis ten pochodzi jeszcze z poprzedniego bloga, ale cały czas jest adekwatny, dlatego pomyślałam, że warto go tutaj wrzucić.

Ostatnio miałam naprawdę ciężki dzień, ale właściwie z własnej winy. Mimo pięknej pogody chodziłam zestresowana, sfrustrowana i zwyczajnie nie do życia. To ten jeden raz, ale przecież w ciągu roku takich dni miewam więcej. Takich, kiedy chce mi się płakać, bo mam wrażenie, że nic nie idzie po mojej myśli. I zapewne nie tylko ja tak mam.

Skąd się to bierze?

Gdzie jest problem? Lubimy wszystko kontrolować. W dzisiejszych czasach człowiek czuje, że po prostu musi, bo jeśli coś mu nie idzie, oznacza to jego niekompetencję i w efekcie porażkę. Oczywiście to nieprawda, ale w gdzieś w tym pośpiechu zupełnie zapominamy o tym, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie robotami.

Zazwyczaj unikałam planów, tym bardziej długoterminowych. Ostatnimi czasy naczytałam się dużo tych artykułów o produktywnej pracy i dążeniu do wyznaczonych celów. Zrobiłam sobie plan — to za dużo powiedziane — wypisałam zaledwie swoje pomniejsze cele i rozpisałam.

De facto, takie planowanie przyniosło mi sporo radości i frajdy. „To się może udać” – pomyślałam wtedy i z radością brałam się za realizowanie swojego planu. Przez chwilę poczułam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Na krótko.
Oczywiście nie była to moja wina. Ot, zwykła złośliwość losu, parę drobiazgów poszło nie po mojej myśli. Nawet nie. Miałam kilka niemiłych niespodzianek. Cóż… Zdarza się i tyle. Wszystkiego przecież nie można przewidzieć. Mimo to zaczęłam się denerwować, że już NIC, ale to nic nie jest, tak jakbym chciała.

Nic? Przecież to nieprawda. Po chwili zastanowienia zrozumiałam, że trochę to wyolbrzymiam. Nikt nie lubi niemiłych niespodzianek. Jak na przykład to, że ostatnio ktoś mi uprzejmie ukradł portfel, gdy jechałam autobusem do Torunia. Ale kilka niepowodzeń nie świadczy jeszcze o tym, że wszystko idzie źle. Świat się nie kończy, niebo nie zaczęło nam się walić na głowy, a przykre zdarzenia trzeba przyjąć „na klatę” i ruszyć dalej.

Wszystko pod kontrolą — choroba XXI wieku

Zaczęłam się zastanawiać, skąd bierze się od razu to przekonanie, że źle idzie wszystko. I jedyne, co przyszło mi do głowy to, fakt, że nie lubię, gdy wymyka mi się spod kontroli. Lubię, gdy wszystko dzieje się zgodnie z moją wolą. I gdy obserwuję ludzi, widzę, że nie tylko ja. Przyzwyczailiśmy się do tego, że wymagają od nas radzenia sobie w każdej sytuacji, porządnej improwizacji w życiu, a najlepiej przewidywania i zapobiegania wszystkim niemiłym niespodziankom.

Ale tak się przecież nie da! Nie jesteśmy maszynami, tylko ludźmi, a ludzie popełniają błędy. Zresztą, to nawet nie o to chodzi. Przecież na wiele rzeczy zwyczajnie nie mamy wpływu. Nikt nie ma. Powtarzam: wszystkiego przewidzieć się nie da. Jedyne, co możemy zrobić to przyjąć to ze spokojem i dalej realizować swoje plany i cele. Co przychodzi nam

często z ogromnym trudem, ponieważ my chcemy sprawować kontrolę. Ta chęć, by mieć wszystko pod kontrolą to choroba XXI wieku. Jedna z wielu zresztą.Ile razy niepotrzebnie zamartwiamy się czymś, tworzymy w głowie tysiące scenariuszy i one nigdy się nie spełniają? Zazwyczaj wszystko idzie lepiej, niż się spodziewamy. Tylko w niewielkim procencie jest gorzej, ale nigdy nie tragicznie. Bo w zasadzie najgorsze jest oczekiwanie tego, co nadejdzie, a nie sama sytuacja, której musimy stawić czoła.Po prostu pozwólmy sobie na popełnianie błędów. Nie wińmy się za to, że coś poszło źle, że czegoś nie przewidzieliśmy. Zdarza się. Po prostu pozwólmy się temu dziać. Bo jednak wszystko sprowadza się od tego, jak postrzegamy sprawę.

Zatem… Jak mieć wszystko pod kontrolą?

Wcale! 🙂

Wpisy z tej samej kategorii:

Wiosenna playlista

One comment
  1. Laurie

    Taaa, sama miałam ostatnio taki dzień, że niby nie zrobiłam za dużo, ale byłam zadowolona w końcu, że udało mi się zrealizować kilka celi. Natomiast zazwyczaj, kiedy widzę moją żółtą listę, która zostaje zrealizowana pod koniec tygodnia i to nie do końca, to mam naprawdę zły humor. Jak mi to ostatnio Wilcza napisała: mniej presji, więcej funu. I tego chyba powinniśmy się trzymać.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *