Loading...

Trzepot Skrzydeł – recenzja

Pisanie, grafika i podróże to moja miłość. Moje trzy największe pasje, bez których nie potrafię żyć, dlatego też chcę dzielić się nimi z ludźmi i być może zainspirować ich do tworzenia własnych dzieł i niezapomnianych przygód. Trzepot Skrzydeł

Fot. Andrea Reiman

Gdy w księgarniach w 2012 roku ukazał się Trzepot Skrzydeł Katarzyny Grocholi wydany przez Wydawnictwo Literackie, chodziłam jeszcze do liceum. Rzecz jasna, jako nastolatka o butnym raczej charakterze o słowie „musisz” słyszeć nie chciałam. Nawet jeśli chodziło o książkę. Moja mama była tą lekturą oczarowana i przez długi czas ścigała mnie o to, bym przeczytała Trzepot Skrzydeł. A ja oczywiście, choć czytać lubiłam, tej jednej książki nie chciałam, bo mnie. Ale przeczytałam i bardzo mnie to cieszy, bo ani trochę tego nie żałuję. I dzisiaj do tej lektury chcę nakłonić także Ciebie.

Dlaczego Trzepot Skrzydeł?

Bowiem, książka ta jest o żonie bitej przez męża – w skrócie i bardzo ogólnikowo. Boleśnie ogólnikowo. Na początku jest fajnie, świetnie i słodko, a potem mężowi coś odbija. Bohaterowie izolują się w swoim świecie. On używa coraz bardziej wyszukanych (lub nie) metod szantażu — głównie emocjonalnego, ale z czasem już nie tylko. A wszystko dzieje się za zamkniętymi drzwiami mieszkania z pozoru szczęśliwego małżeństwa.

Pomijając walory artystyczne, bo wiem, że nie każdy przepada za tego rodzaju literaturą, a K. Grochola opinie ma bardzo różne. Niemniej opis zachowań męża jest bardzo realistyczny i świetnie napisany. Niemal czuje się na karku jego oddech. Niestety do przyjemnych odczuć to nie należy.

Książka świetnie przedstawia, co dzieje się w głowie Hanki — głównej bohaterki książki. Jej uczucia, ogromne upokorzenie i trudną walkę, którą toczy każdego dnia także z samą sobą. Nie łatwo jest się wyrwać ze szponów znęcania, gdy już raz wpadnie się w ręce oprawcy. Tym bardziej, jeśli jest nim człowiek, którego kochamy.

Cała historia bardzo zapada w pamięć ze względu na bardzo rzetelne przedstawienie sytuacji. Czytelnik dostaje dostęp do tego, co dzieje się w głowach bohaterów i może obserwować kolejne etapy tej tragedii. Począwszy od zwykłych kłótni, przykrego wypadku, aż po systematyczne bicie, a wręcz katowanie. A najgorsza jest myśl, że takie rzeczy naprawdę się zdarzają.

Wciąż jest wiele kobiet, które przeżywa takie męczarnie w prawdziwym życiu. Nie chcą odejść, bo wierzą, że „on się zmieni”. Wolałabym uniknąć stwierdzenia, że ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się, ale jest to długi i żmudny proces. I niestety potrzebna jest do niego świadomość i chęć zmian oraz pracy nad sobą. Nikt inny nie da rady tego dokonać.

A potem zwyczajnie się boją. Odejście od swojego kata wymaga sporo siły i odwagi. A po ciężkich przeżyciach wiele kobiet już ich nie ma. Jest to wciąż bardzo poważny problem, pomimo wielu starań i nagłaśnianiu podobnych spraw. I Trzepot Skrzydeł przedstawia to doskonale. Jako kobieta uważam, że jest to fenomenalna książka. Naprawdę warta przeczytania. Przede wszystkim dla kobiet, ale nie tylko.

6 comments
  1. Laurie

    Pamiętam, że już kiedyś wspominałaś o tej książce. Do takiej literatury raczej rzadko zaglądam, ale widzę, że ostatnio sporo blogerów lifestylowych czy okolokulturowych pisze o właśnie takich pozycjach. I w sumie dobrze, że się pisze, bo są problemy, których nie wolno zamiatać pod dywan. Inaczej nic się nie zmieni.
    Pozdrawiam

    1. Dominika

      Tak. Też zauważyłam,że te książki powoli powracają. Ta zachwyciła mnie przede wszystkim treścią, ale stylem również, więc pewnie nie raz jeszcze o niej wspomnę.

  2. Nihil Novi

    Im więcej będzie się mówić, uświadamiać, tym większa szansa, że takich nieszczęśliwych przypadków będzie mniej. Jeśli jakaś kobieta nie wejdzie w relację z takim facetem albo uwolni się od swojego oprawcy dzięki tej książce, to ja jestem za, nawet jeśli to nie do końca moje klimaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *